Miasteczko Galicyjskie - czerwiec 2012

Nieubłaganie nadchodzi koniec roku. Pogoda daje nam nadzieję na piękne, pełne ciepła i słońca wakacje. Nie pragniemy nic więcej tylko braku opadów i wolnych dni! Nie marnujemy czasu, to doskonała okazja, żeby ruszyć w nowe, ciekawe miejsca z których będziemy czerpać pomysły, ale i międzyczasie odpoczniemy.

Na całodzienną wycieczkę do Nowego Sącza wybraliśmy się 6 czerwca br. Naszym celem było poznanie Miasteczka Galicyjskiego. Dla nas, uczniów klasy humanistycznych oraz turystycznych było to naprawdę świetne. Warto zauważyć, że akurat w tym czasie deszcz przestał padać i spokojnie mogliśmy zwiedzić wyznaczone obiekty, a było ich dużo.

Już po przyjeździe dało się odczuć spokój, ale i cudowny klimat miejsca. Rzadko spotykane, starannie odwzorowane budynki, które od podłogi aż po dach przesiąknięte były zapachem drewna. Ze względu na dużą ilość obiektów wymienię te najciekawsze ; budynek „ magiel i fryzjer”, „ apteka i dentysta ”, „ pracownia garncarza ”, „ ratusz”. W każdym z nich znaleźliśmy coś ciekawego. Począwszy od starych brzytw do golenia, a kończąc na malutkich pudełeczkach z wazeliny. Wszystko tam wydawało się ciekawsze, inne. Nawet w starej, tradycyjnej szkole dostrzegliśmy łapki królików jako gąbeczki do mazania tablic. Jednak nie tylko my byliśmy zafascynowani! W naszych Paniach również odżyły wspomnienia, kiedy zobaczyły mundurku oraz wiele innych akcentów szkolnych z dawnych lat.

Bardzo miło wspominamy spędzony wspólnie czas w tym miejscu. Możemy jechać tam sami, ale taki klimat, wspaniałych ludzi można poznać jedynie w ZSCH!

foto foto foto
foto foto foto
foto foto foto
foto foto foto
foto foto foto
foto foto