Wycieczki szkolne

Hiszpania - wrzesień 2008

Dnia 10.09.2008 o godz. 10:00 wyruszyliśmy na szkolną wycieczkę do Hiszpanii. Wszyscy byli podekscytowani tym wyjazdem. Po nocy spędzonej w autokarze zwiedzaliśmy przepięknie położone Monte Carlo słynące z kasyn (niestety dozwolone od lat 21) i rajdu samochodowego Monte Carlo. Miasto-państwo oglądnęliśmy jeżdżąc mini pociągiem,co dla naszych nieprzespanych umysłów było wybawieniem. Pierwszy nocleg odbył się niedaleko Nicei. Przybyliśmy tam późnym popołudniem. Dostaliśmy od opiekunów czas wolny na rozpakowanie potrzebnych nam rzeczy, a nieco później zwiedzaliśmy niewielkie miasteczko, w którym przebywaliśmy.

Czytaj więcej

Nazajutrz po śniadaniu udaliśmy się w drogę do miejsca docelowego – Lloret de Mar, miasteczka znajdującego się ok. 70 km od Barcelony. Do Katalońskiego hotelu jechaliśmy mniej więcej 8 godzin. Po drodze zajrzeliśmy do strefy wolnocłowej w celu zbadania opłacalności zakupów w drodze powrotnej.

Gdy przybyliśmy do Lloret de Mar okazało się, że nasz hotel znajduje się w centrum miasta (w bardzo ciekawym miejscu). Odebraliśmy klucze do pokoi i poszliśmy się rozpakować.

W sobotę w godzinach wieczornych udaliśmy się do Barcelony, aby obejrzeć pokaz fontann na Placu Hiszpańskim (ruch wody i zmianę świateł w rytm muzyki). Wszyscy byli zachwyceni widowiskiem.

W niedzielę odbyła się planowana wycieczka do Tossy, czyli około półgodzinna przejażdżka promem i zwiedzanie zamku. Po drodze mieliśmy okazję oglądać wspaniałe wybrzeże Costa Brava – skały, mnóstwo zieleni i wszechobecne domki mieszkalne w przecudnej okolicy. Zamek okazał się równie piękny a widoki, jakie można było podziwiać wchodząc na samą górę były nie do opisania. Po powrocie z Tossy dwa dni spędziliśmy w Barcelonie - zwiedzaliśmy zabytki oraz szukaliśmy pamiątek.

W środę kolejna wycieczka – cały dzień w Barcelonie. Zwiedziliśmy kościół Sagrada de Familia zaprojektowany przez Gaudiego. Trzeba przyznać, że projekt bardzo odważny i oryginalny. Następnie udaliśmy się pod Camp Nou – stadion klubu FC Barcelona. Chwilę potem zjedliśmy prowiant i ruszyliśmy do oceanarium. Duże wrażenie wywarły na nas morskie stwory zamieszkujące wielkie akwaria. Ostatnim punktem wycieczki do Barcelony były ogrody miłości, również zaprojektowane przez Gaudiego. Były warte obejrzenia - zwłaszcza najdłuższa ławka świata.

Nazajutrz udaliśmy się do Figueres i Girony. Są to miasta bardzo atrakcyjne, bardzo ładne pod względem architektonicznym. W Figueres głównym punktem wycieczki było muzeum Salvadora Daliego wraz z jego licznymi pracami: grafikami, obrazami, rzeźbami, przedmiotami codziennego użytku. Większość z tych prac jest bardzo surrealistyczna jednak i w takich dziełach można doszukać się wewnętrznego piękna. Natomiast wąskie uliczki Girony przypominały (z dużym przymrużeniem oka) uliczki z Wenecji – mają swój urok.

W piątek ostatnie śniadanie w Lloret de Mar i droga powrotna do kraju. Jeszcze tego samego dnia zawitaliśmy do słynnego francuskiego miasta Avignon. Już przy wejściu powitał nas swoim ogromem pałac papieski. Zwiedziliśmy katedrę Notre Dame a później, kto chciał wyruszył na godzinne zwiedzanie miasta. Następnego dnia odwiedziliśmy Genewę (Szwajcaria). Było jednak dużo chłodniej. Dla niektórych była to ulga po Hiszpańskich upałach. Wycieczka promem po jeziorze Genewskim pozwoliła nam obejrzeć miasto jakby „od wewnątrz”. W niedzielę o 9:00 byliśmy już w zimnym i deszczowym Krakowie. Podróż powrotna nie trwała długo. Po pożegnaniu z nauczycielami wróciliśmy do domów.

Marek Możdżeń

foto foto foto foto
foto foto foto foto
foto foto foto foto
foto foto foto foto
foto foto foto foto
foto foto foto foto
foto foto foto foto
foto foto foto foto
foto foto foto foto
foto foto foto foto
foto foto foto foto
foto